|
CZĘŚĆ I
Miodobranie Łatwy, nie drażniący lub minimalnie drażniący pszczoły dostęp do plastrów w prezentowanych ulach ułatwia wydobywanie plastrów z miodem w dowolnym czasie, czy to częściowo dla uzyskania malej ilości przaśnego miodu, czy okresowego ogólnego zbierania miodu z kilku czy kilkunastu uli. Widok przez okno pozwala nam na orientacyjne przygotowanie się co do ilości plastrów które wydobędziemy z ula i przygotowanie do tego odpowiednich naczyń. Pszczelarze którzy będą to robić pierwszy raz musza być także przygotowani na pewne sprawy które wynikają w czasie tych zabiegów z którymi muszą sobie radzić. Podstawowymi rzeczami które powinny być przygotowane to oczywiście podcinacz, ale także kapelusz z welonem, miotełka, wiadra czy wiaderka. Jeśli ktoś wierzy bardzo w dymarkę to może ja wcześniej rozpalić. Ja jej nie używam. Mając to wszystko już pod ręka na sąsiednim ulu lub jakimś stoliku koło siebie możemy zdjąć pokrywę, otworzyć sufit ula zaczynając od strony gdzie nie ma plastrów. Mimo że nie ma na nich plastrów będą one sklejone propolisem i żeby je rozdzielić użyjemy podcinacz (jego sztywną metalową wkładkę.) Poszczególne wyjęte dźwigary odłożymy na skraj ula tak żeby mieć otwarta wygodną przestrzeń sięgającą do pierwszego, niepełnego plastra. Wszystkie czynności powinniśmy wykonywać spokojnie bardzo unikając stukania i miażdżenia pszczół. Nie znaczy to ze możemy marnować czas. Czas w jakim ul jest otwarty powinien być ograniczony do koniecznego minimum. Pierwsze plastry będą niepełne. Te plastry przestawimy kolejno na przeciwna stronę zachowując wygodna wielkość otwartej przestrzeni. Prawdopodobnie nie będą one przyczepione do ścian bocznych a wiec będzie to bardzo proste Pełne plastry albo prawie pełne pewnie będą w rożnym stopniu przyczepione a wiec używając podcinacz podetniemy je od ścian i jeśli to się zdarzy od kratki dennej. Używając dalej drugi koniec podcinacza odseparujemy przyklejony dźwigar i w raz z plastrem ostrożnie przeniesiemy go na przeciwna stronę otwartej wnęki ula razem z pszczołami. Kładąc na nowe miejsce powinniśmy unikać miażdżenia pszczół. W ten sam sposób będziemy postępować z następnymi dźwigarami aż do momentu kiedy zobaczymy że plaster choćby na jednej ze stron zawiera komórki które są inne niż wszystkie inne czyli zasklepione zawierające miód. Łatwo je odróżnić. Dochodząc do tego miejsca zostawimy pozostałe plastry w spokoju i przestawimy odstawione poprzednio niepełne plastry spowrotem w odwrotnej kolejności niż je przestawialiśmy czyli tak żeby najmniejszy znalazł się tak jak poprzednio na końcu. Na tym etapie wybierania miodu mamy kilka możliwości dalszego postępowania. 1. Pozostawienie na jakiś czas (kilkanaście lub kilkadziesiąt lub więcej minut) tych plastrów w tym samym miejscu, zakrycie otwartej przestrzeni i zajęcie się następnym ulem. W tym czasie pszczoły z tych plastrów będą stopniowo przechodzić na stronę gniazda oraz zbierac rozlany po ewentualnych cięciach miód. Prawdopodobnie nie wszystkie przejdą ale będzie ich znacznie mniej do strzepywania miotełką z plastra kiedy zdecydujemy się na odcięcie go do wiadra. 2. Wyjecie kolejno dźwigarów z pelnymi plastrami, omiecenie ich z pszczół (czego one nie lubią i ja tez) odstawienie na stojak lub odcięcie plastrów do wiadra i wstawienie dźwigarów powrotem do ula. Ponieważ pszczoły niechętnie mimo omiecenia ich, opuszczają plaster, natychmiastowe odcinanie do wiadra wiąże się z tym że jakaś pszczołamoże dostać się razem z odcinanym plastrem do wiadra. Usuwanie ich stamtąd przed miażdżeniem plastrów jest bardzo kłopotliwe. Poza tym, trzeba to robić szybko i natychmiast zakrywać wiadro. 3. Odstawienie dźwigarów z miodem i pozostającymi na nim pszczołami na stojak i umiejscowienie tego stojaka w jakimś dystansie od ula. Pszczoły stopniowo będą go opuszczać i można im w tym pomóc miotełką. Osobiście stosuje metodę pozostawiania plastrów w ulu po przeciwnej stronie niż gniazdo nawet na dłuższy czas, lub odstawianie na stojak. Ponieważ moje ule są bardzo blisko garażu wstawiam stojak z plastrami do ciemnego garażu zostawiając uchylone drzwi. Pszczoły w stosunkowo krótkim czasie opuszczają plaster kierując się do światła. Można także pomóc im w tym miotełką z cala pewnością że nie wrócą powrotem na plaster. W takich warunkach mam zapewnienie że żadna pszczoła lub osa nie dostanie się do wiadra z odcinanym plastrem. W innych warunkach pozostają opcje które wymieniłem lub ich kombinacja. Miód bity i miód przaśny. Zebrane plastry w wiadrze lub wiadrach rozgniatamy na miazgę przy pomocy "nowoczesnego" tłuczka, zważając żeby nie robić z tego piany, przy czym miazga to raczej zbyt silne określenie. Nie jest konieczna miazga lecz raczej dobre rozdrobnienie woskowych komórek wystarczające do odcedzenia z nich miodu. Taką mieszaninę wosku z miodem możemy pozostawić na jakiś czas w spokoju dla wydostanie się z niej bąbelków powietrza lub odrazu wlać do cedzidła. Miód przaśny to miód w plastrze i w takiej formie serwowany na stół Odcedzanie Sposoby odcedzania mogą być rożne w zależności od ilości miodu który mamy do odcedzenia, naszej pomysłowości, naczyń i narzędzi które mamy do dyspozycji. Jeśli mamy małą ilość do odcedzenia wystarczy jakiś słoik który pomieści tą ilość. Jeśli jego otwór zamkniemy tkaniną filtrująca, przewrócimy do góry nogami i postawimy na jakimś innym naczyniu to przefiltrowany miód spłynie do niego bez naszej pomocy. Resztę możemy wycisnąć ręcznie. Przy większych ilościach masy do odcedzenia zasada ogólna pozostaje ta sama lecz technika i wielkość naczyń będzie inna. Przygotowując się do odcedzania większej ilości masy woskowo-miodowej powinniśmy mięć na względzie trzy podstawowe rzeczy, mianowicie: tkaninę filtrująca, wielkość naczyń i temperaturę. (Miód tężeje w miarę obniżania temperatury.) Proces filtrowania powinniśmy rozważać w dwóch aspektach, - szybkości filtrowania i dokładności filtrowania. Ponieważ te dwa elementy współistnieją w odwrotnie proporcjonalnym do siebie stosunku, dobranie gęstości włókien cedzidła będzie według naszego uznania stosując zasadę optymalności. a rynku jest wiele tkanin które mogą spełniać role filtra i cedzidła. Nylon jest moim pierwszym obiektem zainteresowania lecz inny dostępny material rownie dobrze moze spełniać tę funkcję. Wielkość naczyń jest istotna dlatego że nie bardzo ma sens filtrowanie jednego czy dwóch litrów w dziesięcio-galonowych naczyniach. Z drugiej strony pamiętajmy o tym ze miód jest cięższy od wody i operowanie 10-galonowym naczyniem może być zbyt trudnym dla wielu osób. Plastikowe naczynia 5 galonowe zdają mi się być najbardziej praktyczne jeśli mam do czynienia z 5 lub więcej plastrami a poza tym są najłatwiej dostępne i łatwe do modyfikowania.
Zdjęcia naczyń, które prezentuje to
naczynia kuchenne, łatwo dostępne lub naczynia użytku domowego
także tanie i łatwo dostępne. Pierwsze dwa zdjęcia to
garnek kuchenny o pojemności 2,5 galona US ( 1 gal US = 3,78 L; brytyjski
= 4,5 L), przydatny do małych, okazyjnych zbiorów, (przy okazji). Widoczna
na tym garnku nakładka to drewniana ramka z zawieszoną na niej
tkanina filtrująca. Jest to luźno tkana tkanina nylonowa doskonale
nadająca się jako filtr. Drewniana okrągla ramka (zrób to sam) na której rozpięta
jest tkanina filtrująca jest bardzo pomocna jeśli mamy do czynienia z wiekszą ilością miodu do odcedzenia.
W takim wypadku kilka takich ramek ułatwia
i przyspiesza cały proces. Normalną jest rzeczą, że filtr
zapełnia się i stopniowo zwalnia proces filtrowania aż do czasu całkowitego
zatrzymania. Wymieniając filtr przyspieszamy filtrowanie. Z tego powodu przygotowałem
kilka ramek które pozwalają mi na szybką wymianę ramki wraz z
filtrem i odstawienie wypełnionego ramki/filtra na inne naczynie do późniejszego
zajęcia się tym.Na drugim zdjęciu na tę nakładkę płożone jest kuchenne sito. Spełnia ono funkcję wstępnego cedzenia, czyli zatrzymywania większych grudek wosku. Wstępnie odcedzony miód spływa z sita na tkaninę filtrującą. Ułatwia i przyspiesza cały proces oddzielania wosku od miodu. Miód zebrany w garnku jest gotowy do spożycia i delektowania się nim. Ramka („ zrób to sam”) nie jest nieodzowna. Tkaninę filtrującą można umocnić owijając kilka razy na około, poniżej krawędzi garnka, silnym sznurkiem tak żeby nie zsunęła się na dno garnka pod ciężarem filtrowanego miodu. Rozpięta powinna być luźno, tak żeby sito nie spoczywało na siatce lecz na krawędzi nakładki lub garnka. Pozostałe na zdjęciu pojemniki to 5- galonowe plastikowe wiadra. ( nieco ponad 18 litrów.) Tanie i bardzo użyteczne. Doskonale nadają się jako pojemniki na miód oraz w lekko zmodyfikowanej formie jako przyrząd do cedzenia miodu, - cedzidło. Modyfikacja jest bardzo prosta i polega na wykonaniu otworu w środku dna takiego wiadra oraz podobnego otworu w pokrywie wiadra. Pokrywę wiadra z otworem (zdj. 4) ustawia się na wiadrze- zbiorniku. Na tej pokrywie ustawia się wiadro z otworem w dnie, - cedzidło. Cedzidło powinno wyglądać podobnie jak na pierwszych dwóch zdjęciach. Ponieważ zdobycie dużego a przede wszystkim głębokiego sita może napotkać na problemy a więc na początek wystarczy proste rozwiązanie. W drugiej pokrywie pokrywie wycina się otwór z tym że dużo większy niż na zdj. 4 Tkaninę odcedzającą zamiast sita o dużych oczkach (2-3 mm) zawiesza się tak żeby stanowiła rodzaj torby sięgającej prawie dna. Pokrywa z dużym otworem służy jako element który w łatwy i skuteczny sposób mocuje płótno, ponieważ działa jak zatrzaska. Duży otwór ułatwia wlewanie miodo-woskowej mazi. Cedzenie w dwustopniowy sposob przyspiesza proces uzyskiwania czystego wysokiej jakości miodu. Pozostały wosk w tkaninie wstepnego odcedzania można pozniej wycisnac jeśli chce sie koniecznie wydusić z niego ostatnia kroplę miodu. Analogiczne rozwiązania techniczne mogą być zastosowane do jeszcze większych pojemników, ale przynajmniej ja uważam pojemność 5 galonów za bardzo praktyczną. Przedstawione rozwiązania techniczne powinny wystarczyć w podstawach. Trochę usprawnień jest możliwe, np. wiadro-zbiornik z przeźroczystego lub półprzeźroczystego plastiku ułatwia orientacje do jakiego poziomu zbiornik jest już wypełniony. Brdziej "wymyślny" sposob oddzielania midu od wosku pomocny przy zbieraniu większej ilości miodu przedstawiłem w CZĘŚCI II. WIRNIK
|